Katechezy

               Kobieta w nauczaniu  Stefana Kardynała Wyszyńskiego Prymasa Tysiąclecia w aspekcie: „ Chrześcijańskie a neopogańskie koncepcje kobiety”

W ostatnich dziesiątkach lat tematem kobiety, jej geniuszu zajmuje się wielu teologów i pisarzy, nie tylko katolickich[1]. Nie jest to jednak temat bezprecedensowy. Wiele miejsca w swoim nauczaniu poświęcił mu Sługa Boży Stefan kard. Wyszyński. Na początku pragnąłbym zaznaczyć, dlaczego podjąłem się opracowania tematu w oparciu o jego spuściznę. Otóż, Sługa Boży Stefan kard. Wyszyński godny jest wielkiego szacunku ze względu na jego nieugiętą postawę obrońcy wiary w czasach totalitaryzmu komunistycznego w Polsce, a także za Jego umiłowanie Matki Bożej. Należy odpowiednio docenić jego przenikliwość w odczytywaniu historii narodu i sposób, w jaki ukazywał rolę Matki Chrystusowej w dziejach Narodu Polskiego. Oddanie Polski pod opiekę Matki Bożej przez Prymasa Tysiąclecia w czasach, w których przyszło Mu kierować Kościołem w Polsce, uchroniło Ojczyznę od całkowitej i absolutnej ateizacji czy nawet wchłonięcia jej przez Związek Sowiecki. Jego prace duszpasterskie mają oparte są o mocny fundament teologiczny, był to bowiem Człowiek posiadający rozległą wiedzę teologiczną, zwłaszcza w zakresie katolickiej nauki społecznej. Oryginalna jest również jego mariologia. Stefan Wyszyński wielokrotnie wskazywał na Maryję jako wzór dla każdej kobiety, właśnie na gruncie mariologicznym[2]. Z jego żywej wiary i wiedzy rodził się jego wielki szacunek wobec każdej kobiety. Często mawiał w obecności kapłanów „Zapamiętam sobie, ilekroć wchodzi do twego pokoju kobieta, zawsze wstań, choćbyś był najbardziej zajęty. Wstań, bez względu na to, czy weszła matka przełożona, czy siostra Kleofasa, która pali w piecu. Pamiętaj, że przypomina ci ona Służebnicę Pańską, na imię której Kościół wstaje. ... Wstań nawet wtedy, dopiero wtedy będziesz naśladował twojego Mistrza[3]”. Sługa Boży wygłosił w sierpniu 1957 na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim bardzo ciekawy w swej treści wykład nt: „ Chrześcijańskie a neopogańskie koncepcje kobiety”. Zawarł w nim swoje spostrzeżenia i różne problemy związane z postrzeganiem kobiety w świecie pogańskim i świecie chrześcijańskim. W pracy niniejszej chciałbym wykład ten uczynić podstawą rozważań i uwzględnić inne jego pozycje.

  1. Wąskie widzenie zagadnienia kobiety.

 Na wstępie w/w wykładu Prymas podkreślił bardzo wyraźnie, iż „ Niekiedy nawet Kościołowi przypisuje się zbyt wąskie widzenie zagadnienia kobiety w świecie, a zwłaszcza w Kościele. Jest to, na szczęście, nieścisłość. Jeżeli się niekiedy zacieśnia pogląd na kobietę i tak zacieśniany pogląd przypisuje się Kościołowi, czy to zarówno w charakterze indywidualno - osobowym, jak i społecznym, to są to nieścisłości, może nie dostudiowanie samego zagadnienia. Na pewno można twierdzić, że neopogaństwo grzeszy wąskim widzeniem problemu, tym większe są błędy jego w kreśleniu koncepcji kobiety, im bardziej jednostronnie do zagadnienia podchodzi”[4].

W swoich rozważaniach Stefan Wyszyński wychodzi od problemu, jak mnie również się wydaje zasadniczego, tzn. : godności kobiety. Uważa, że jest to problem priorytetowy. Godność zaś każdej kobiety utożsamia z pojęciem, jak sam to określa, z godnością duszy kobiety, z jej powołaniem, z miejscem jakie wyznaczył jej Stwórca. Kobieta w zamyśle Bożym jest osobą tak wyjątkową, że aż nie jesteśmy w stanie do końca tej wyjątkowości uchwycić. Skoro zaś kobieta posiada tak wyjątkową godność, która jest z kolei absolutnie wyjątkowym darem Boga-Stworzyciela, oznacza to, że  najbardziej wszechstronną i uniwersalistyczną koncepcję kobiety znajdziemy na gruncie chrześcijańskim[5].

  1. Chrześcijańska wizja kobiety jest wieloaspektowa.

Co Sługa Boży ma na myśli stawiając taką tezę? Otóż chrześcijaństwo patrzy na kobietę wieloaspektowo. „Problem kobiety chrześcijaństwo  jest skłonne rozpatrywać od strony osobowej natury człowieka w ogóle, a także od strony prawno-ekonomicznej, od strony pedagogicznej i biologicznej, od strony politycznej i demograficznej[6]”. Oznacza to, iż chrześcijańska wizja kobiety przewyższa tę koncepcję pogańską[7], przez nieredukowanie kobiety do jednego tylko z powyższych  wymiarów. Nie oznacza to jednak że w przeszłości także „ludzie chrześcijaństwa, ludzie Kościoła, nawet i kapłani i pisarze kościelni nie dopuszczali się pewnych nieścisłośc[8]i”. Myślę, że powodem owych „nieścisłości” w mówieniu o kobiecie w społeczeństwie, w Kościele mogło być pewne niezrozumienie prawdy, że kobieta jest na równi z mężczyzną człowiekiem. Właśnie aspekt człowieczeństwa kobiety zostaje przez Stefana Wyszyńskiego bardzo wyakcentowany. „To słowo ‘kobieta’ nie może w naszym rozumowaniu zasłonić tego pojęcia obejmującego je: kobieta-człowiek. Jakkolwiek to przypominanie  może wyglądać groteskowo, to jednak w praktyce okazuje się, że to pojęcie specjalne niekiedy przesłania to pojecie zasadnicze i podstawowe[9]”. Wychodząc od Rdz 1, 28nn Sługa Boży ukazuje wspólne elementy składające się na pojęcie osoby zarówno mężczyzny jak  kobiety. Ten wymiar zostanie szeroko opracowany dopiero przez Jana Pawła II, zwłaszcza w Liście Mulieris dignitatem. W nauczaniu S. kard Wyszyńskiego i Jana Pawła II, oboje – mężczyzna i kobieta są osobami rozumnymi i wolnymi[10]. Łączy ich jeden wspólny cel ziemski, którym jest doskonałość życia. I cel wieczny-szczęście jedności z Bogiem. Kard. Wyszyński obala wiele błędnych, całkowicie nieprawdziwych, do dziś zresztą nieraz funkcjonujących tez, odnośnie do roli kobiety, opierając się na argumentacji biblijnej. Wszak i dzisiaj słyszymy powiedzenie: mężczyzna ma zarabiać, mężczyzna jest od tego, by utrzymywać rodzinę  itp. Tymczasem zwróćmy baczną uwagę na to, co mówi nam Księga Genesis. We wspomnianym powyżej fragmencie czytamy – Czyńcie sobie ziemię poddaną! Tu nie ma liczby pojedynczej. Zdanie powyższe Stwórca kieruje nie tylko do mężczyzny, lecz do mężczyzny i kobiety jednocześnie. Wy czyńcie sobie ziemię poddaną!

  1. Rozprawa z wszelkiego rodzaju stereotypami

Stefan Wyszyński w sposób ośmieliłbym się powiedzieć, bezprecedensowy rozprawia się z wszelkiego rodzaju stereotypami. Wiele z nich funkcjonuje, niestety, w naszym społeczeństwie do dzisiaj. Przypisywanie pewnych zajęć tylko mężczyznom, bo mężczyzna znaczy człowiek. A kobieta kim jest?  Dochodzi nieraz do pewnych wręcz powiedziałbym nadużyć, jeśli nie do dyskryminacji. „Często w ekonomii, zwłaszcza w polityce społecznej, mówi się-człowiek (w domyśle mężczyzna). Właściwie wystarczyłoby  mówić człowiek, ale niestety zwłaszcza  w polityce ekonomicznej przez takie ustawienie terminologii zapomina się o tym, że gdy myślimy ‘człowiek’, to nie możemy myśleć tylko ‘robotnik’, to musimy myśleć także i ‘robotnica’ i ‘pracownica’, podczas gdy w całej psychologii społecznej, niestety to rozróżnienie bardzo często istnieje, nawet w polityce płac do dziś dnia się utrzymuje[11]. T słowa nadal zawierają bolesną prawdę o pozycji kobiety, jaką się jej wyznacza w społeczeństwie.! Mimo, że wypowiedziane one były w 1957 roku, nic nie straciły na aktualności. Gdzie szukać przyczyn tego stanu rzeczy? Myślę, że jest to kwestia braku dogłębnej edukacji społeczeństwa, w katechezie, w szkole… O tym się po prostu nie mówi. Tymczasem gdyby wpleść tę problematykę do szkolnictwa i tak zwyczajnie o tym rozmawiać,  pewnie, choć nie od razu mentalność społeczeństwa w tym względzie zaczęłaby się zmieniać, wzrosłaby wrażliwość społeczna. Podobny wniosek wyciągam, gdy idzie o podmiotowość kobiety. Wszak zarówno mężczyzna jak i kobieta są podmiotami działania. Jasno jednak ujmuje ten problem zarówno filozofia i socjologia chrześcijańska. Mimo to czy i ten aspekt podmiotowości kobiet, nie pozostaje ciągle tylko w teorii[12]? Kard. Wyszyński dotknął jeszcze jednego zapalnego punktu, równości obojga płci wobec prawa. Mówi tak: „Oboje mają prawo wybierać sobie cele osobiste i środki działania, w granicach celu wyznaczonego przez Boga. Oboje na równi ponoszą odpowiedzialność za swoje postępowanie. Zagadnienie odpowiedzialności, które zwłaszcza na odcinku kodeksu karnego czy też stosunków społecznych zda się być nieco wyrozumialsze dla kobiety, jest w tym rozumowaniu również całkowicie nie do przyjęcia. Oboje są jednakowo zabezpieczeni nienaruszalnym prawem przyrodzonym, płynącym z ich natury i celu życia. I przed tym prawem musi się ugiąć każda społeczność. Niestety, w praktyce nawet do dziś dnia podejście do kobiety poprzez kładkę prawa bardzo często jest inne aniżeli do mężczyzny; podczas gdy jest skłonność do rozszerzania uprawnień mężczyzny, to natomiast jest skłonność do zwężania uprawnień kobiety. I to jest również niezgodne z chrześcijańską koncepcją kobiety[13]. Jak wynika z powyższego cytatu problem kobieta - prawo, według Stefana Wyszyńskiego był, a może i jest dwojakiego rodzaju. Mianowicie w jego ocenie najczęstszym błędem jest łagodzenie prawa ze względu na płeć. Jest to błędne podejście do sprawy, ze względu na równość wobec prawa zarówno mężczyzny jak i kobiety. Jak rozumiem jeśli np. kobieta popełni to samo wykroczenie co mężczyzna, nie powinna być łagodniej traktowana  tylko dlatego, że jest kobietą. Tak było według oceny Prelegenta, w wielu wypadkach, w czasach, gdy ów wykład był wygłaszany. Dziś sytuacja wygląda podobnie.  Myślę jednak, że współcześnie problem na linii kobieta -prawo jest bardziej powikłany. W drugiej części wykładu Prymasa Wyszyńskiego o wizji kobiety i jej roli, akcent pada, według jego słów na „ skłonność do rozszerzania uprawnień mężczyzny, a zwężania uprawnień kobiety[14].  Tezę powyższą można uzasadnić przykładami z punktu moralnego, choć nie ma tego w prawie stanowionym. Do dzisiaj pokutuje obraz, który dopuszcza następującą możliwość: mężczyzna - mąż może zdradzić kobietę, żonę…  Wszak trzeba mu darować bo… jest mężczyzną? Gdy cudzołóstwa dopuszcza się w małżeństwie kobieta, niemalże natychmiast jest odsądzana od czci i wiary. Jest to typowy mentalny stereotyp. Grzech jest grzechem, niezależnie czy popełnia go kobieta, czy mężczyzna. Oboje mogą upaść. Jednak dlaczego społeczeństwo niejako  automatycznie skłonne jest od razu usprawiedliwiać postępowanie mężczyzny przy jednoczesnym napiętnowaniu kobiety? Taka postawa jest z chrześcijańskiego punktu widzenia,  zdaniem kard. Wyszyńskiego, jest nie do przyjęcia. Takie podejście do sprawy jest niezgodne z chrześcijańską wizją kobiety[15].

W dalszej części cytowanego wykładu kard. Wyszyński przeszedł  do roli kobiety w dziele Odkupienia. „Jest właściwie jeden akt Odkupienia obojga. W tym akcie Odkupienia i mężczyzna, i kobieta spełniają określone zadania, inne wprawdzie, ale wspólne. Nie ma odrębnego aktu odkupienia dla mężczyzny, odrębnego dla kobiety, chociaż udział ich w winie był różny[16]”. Jest to podjęcie problemu o zasadniczej randze dla chrześcijańskiej koncepcji kobiety. Ten tekst koresponduje z nauczaniem Jana Pawła II, szczególnie z treściami zawartymi w Liście Apostolskim: Mulieris dignitatem[17]. Mężczyzna i kobieta mają równy udział w dziele odkupienia. W tym wymiarze Sługa Boży zaskakuje trafnością swej wypowiedzi. Według Księgi Rodzaju, to Ewa pierwsza zgrzeszyła. Jednak czy to  oznacza, że jej wina jest większa niż mężczyzny? (kolejny stereotyp, funkcjonujący do dziś,  najczęściej w rozumieniu pozanaukowym). Dlaczego mężczyzna, który także dziś w mowie potocznej jest nazywany ‘płcią mocną’, uległ pokusie? Skoro brak jest w księdze Genesis „ściślejszego naświetlenia stanów psychicznych człowieka[18]” nieusprawiedliwione jest zatem przypisywanie większej winy kobiecie.

W chrześcijańskiej koncepcji kobiety wg kard. S. Wyszyńskiego zaszczytna rola przypada powołaniu Maryi na Matkę przyszłego Odkupiciela. W Biblii określanej słowem: Niewiasta. „Ona to Słowu Przedwiecznemu udzieliła Ciała na Ofiarę Krzyża, dzięki czemu Najwyższy, Wieczysty Kapłan miał co  na Kalwarię zanieść i miał czym reprezentować Przedwiecznego. To jest dzieło Kobiety[19]!” Wielka rola  w dziele uświęcenia przypadła także kobietom ewangelicznym, do końca wiernym niewiastom, podążającym za Zbawicielem, aż po krzyż, aż po grób.  Jedną z nich nazywamy Apostołką Apostołów. To właśnie św. Maria Magdalena była pierwszym świadkiem zmartwychwstania Pana. To Ona tę radosną wieść zaniosła Apostołom. 

  1. Kult do Matki Bożej

Sługa Boży S. Wyszyński znany był z wielkiego kultu, jaki żywił do Matki Bożej. Matkę Jezusową stawiał też kard. Wyszyński na czele wszystkich kobiet. W świetle jego nauczania jest Ona nie tylko Przewodniczką rodzaju ludzkiego na ścieżkach prowadzących do zbawienia, ale stawia Maryję jako wzorzec osobowościowy dla każdej niewiasty[20]. Matka Najświętsza  jest wzorem kobiety we wszystkich jej poziomach. Zarówno gdy idzie o wymiar indywidualny, jak i społeczny. W ślady Maryi poszło wiele świętych kobiet. Są wśród nich założycielki wielkich zgromadzeń zakonnych, kobiety o wielkiej charyzmie: w dziedzinie dobroczynności, duchowości kontemplacyjnej i matki rodzin iwiele innych. Bardzo ewangeliczny wydawać się może następujący fragment wypowiedzi Sługi Bożego, co do miejsca kobiet w Kościele: „Nic więc dziwnego, że mszał i brewiarz, które bierzemy co dzień do ręki, zaludnia się kobietami. Mówi się w Kościele o świętych kobietach. I to jest zupełnie jasne, zrozumiałe, nikogo to ani nie gorszy, najbardziej zagorzałego antyfeministę nie przeraża, że musi odmawiać brewiarz o świętej niewieście(…) Oczywiście, podkreślając to, nie chcemy Kościoła feminizować, ale musimy pamiętać, że nie mamy też prawa Go całkowicie maskulinizować[21]. Jak więc widzimy, Stefan Wyszyński jest  zwolennikiem całkowitej równowagi i  współpracy pomiędzy kobietą  a mężczyzną. Zarówno kobieta i mężczyzna  mają wiele dobrego do zrobienia. Z dziedziny teologii Prymas przechodzi w swoim wykładzie do aspektu biologiczno-psychologicznego życia kobiety, aby nim zakończyć pierwszą część wykładu o chrześcijańskiej koncepcji kobiety.  Punktem wyjścia dla Niego w tym miejscu jest to, „że nie istnieje zagadnienie niższości biologicznej, ale istnieje zagadnienie inności, zgodnie z istotnym przeznaczeniem szczegółowym zadań życia[22]. Jest to kolejny wymiar, w którym Stefan Wyszyński w sposób bardzo trafny udowadnia brak jakiejkolwiek niższości kobiety w dziedzinie biologicznej. Jego argumentacja jest wyjątkowo oryginalna. Aby nie zatracić wyrazistości Jego wypowiedzi oddaję Mu głos: „(…) Okazuje się współcześnie szczególniej, że organizm kobiety, może dlatego, że przez  Opatrzność jest przygotowany do trudniejszych i cięższych zadań w dziedzinie przekazywania życia, jest odporniejszy. Dobry Bóg obarczając ją tak wielkim zadaniem, tak wielkim ciężarem życia, Musiał ją uodpornić odpowiednio. A więc i tutaj nie można mówić o jakiejkolwiek niższości[23]. Zdanie to  o tyle jest istotne i ważne, ponieważ w sposób oczywisty „torpeduje’ funkcjonujące nadal w społeczeństwie twierdzenie - „słaba płeć”. Gdy idzie o proces wychowawczy Sługa Boży skłania się raczej ku szkołom koedukacyjnym. Jego zdaniem dla dobrego wychowania mężczyzny potrzeba psychiki kobiecej i vice versa. Jeśli szkoły natomiast nie są koedukacyjne, to potrzeba przynamniej mieszanego personelu. Jego założenie wynika stąd, że szkoła ma być przedłużeniem rodziny. Istnieje analogia zgodna z naturą. W rodzinie na dziecko, czy to chłopca czy dziewczynkę oddziaływają zarówno ojciec jak i matka. Podobnie powinno być w szkole. Obecne trendy zrównujące rodzinę ze  związkami homoseksualnymi uderzają wprost w chrześcijańską koncepcję osoby, tym samym i kobiety. Udzielając prawa do adopcji dzieci związkom homoseksualnym, niszczy się nie tylko chrześcijański model rodziny, ale również uderza się w podstawowe powołanie kobiety do macierzyństwa. Sługa Boży nawet nie przypuszczał, że jego słowa w niedalekiej przyszłości podobne będą do słów Jana Chrzciciela, staną się głosem na pustyni świata żyjącego pseudo wartościami.

  1. Neopogańska koncepcja kobiety

W drugiej części wykładu S. Wyszyński przedstawia  neopogańską koncepcję kobiety. Stefan kard. Wyszyński wskazuje na sześć zasadniczych punktów, które mogą wyznaczać neopogańską koncepcję  kobiety. Pierwszą z nich widzi Sługa Boży w zerwaniu ścisłego związku między upadkiem religijności a zniekształconą wizją kobiety[24]. Wiara i płynące z niej doświadczenie pokazuje, że religia chrześcijańska ustawia właściwy pion, gdy chodzi o rolę kobiety w społeczeństwie i wysoko ocenia. Tylko na gruncie religijnym odpowiednio docenione jest i dowartościowane macierzyństwo i dziewictwo. Na gruncie wiary  cnota dziewictwa, znajduje swą wartość. Bez odniesienia religijnego, dziewictwo, zwłaszcza jako cnota, jest dewaluowane czy nawet ośmieszane i uznane za bezwartościowe. Wiele kobiet, które całkowicie świadomie wybierają stan dziewictwa, odnajdują swą rolę w Kościele, który je docenia i odpowiednio dowartościowuje. Po drugie, to co zniekształca właściwą koncepcję  kobiety, to sensualizm i demoralizacja. Chodzi tutaj o przesadne akcentowanie  przez niektóre kobiety ich  walorów wyłącznie fizycznych. Objawia się to m.in. w przyjmowaniu  modnego stroju, który musi iść w parze z poczuciem wartości osoby i estetyzmu. Jeśli tego poczucia zabraknie, kobieta raczej zacznie budzić niesmak i odrazę. Nie ma niczego dobrego w pokazywaniu ciała kobiety, w sposób przedmiotowy. „(…)brudna książka, pornograficzne pismo zawsze budzi odrazę, bo człowiek ma poczucie piękna i pragnienie piękna, pragnie zadowoleń piękna; gdy one są drażnione, rezultat jest odwrotny[25]. Powyższe słowa Prymasa Tysiąclecia  są i dziś aktualne. Kolejnym, trzecim elementem zniekształcającym właściwą koncepcję kobiety jest jej przedmiotowe traktowanie na polu pracy zawodowej. Trzeba chronić kobietę przed  tego typu zajęciami, które są dla niej nie do przyjęcia ze względu na jej strukturę psycho – fizyczną (np. jako traktorzystki, praca w górnictwie itp.). Z drugiej strony należy dołożyć wszelkich starań, aby  umożliwić kobietom zajęcie takich stanowisk pracy w których w sposób doskonały spełniałyby się zawodowo. Wyliczyć tutaj można chociażby „wychowanie przedszkolne, szkoła podstawowa, średnia, studia wyższe, niemal cała medycyna(…) niemal cała dziedzina sądownictwa nieletnich i kobiet, wielka dziedzina instytucji społeczno-dobroczynnych itd.[26]”. Nie do pogodzenia zgodnością kobiety jest niemalże zmuszanie jej poprzez warunki społeczne do niewolniczej pracy, np. w kasie marketu, dźwigającej w magazynie ciężary, straszenie utratą pracy. Sługa Boży wskazuje na rodzinę jako na najwłaściwsze środowisko także dla pracy kobiety. Ono może uchronić ją przed przyjęciem wypaczonej, postmodernistycznej wizji kobiety. Po czwarte: kobieta ma właściwe sobie miejsce w małżeństwie i w rodzinie. Trzeba dbać o właściwy ethos rodziny. Niewolno dopuszczać do ograniczania roli matki, pozbawiania jej należnego szacunku. By zwalczać neopogańską koncepcję kobiety należy ograniczyć „manię - bo inaczej nazwać tego nie można - rozwodów, czy jakiegoś autorytatywnego przesądzania przez mężczyznę  o trwałości związku małżeńskiego[27]”. Kolejną, piątą dziedziną, którą niemalże karmi się świat pogański to przerost naturalizmu i fizjologii w sztuce, filmie, malarstwie itp. Po części była już o tym mowa przy omawianiu punktu trzeciego. Ostatnią kwestią, często newralgiczną dla współczesnych kobiet jest rozumienie tzw. awansu społecznego kobiety. Awans społeczny nie oznacza zrównania kobiety i mężczyzny w wykonywanych zawodach, lecz znalezienie  odpowiednio godnych warunków już wykonywanej pracy. Awans zawodowy kobiety pracującej np. w szkole jako nauczycielki  może polegać na tym, np. że zostanie dyrektorem szkoły, miejskim lub wojewódzkim kuratorem oświaty. Oto sześć przykładowych ścieżek, na których może dojść do  przyjęcia neopogańskiej koncepcji kobiety. Reasumując, widać wyraźnie że wiele z tego, co zostało zawarte w nauczaniu Sługi Bożego Stefana kard. Wyszyńskiego nie straciło nic  na swej aktualności. Wykład Kardynała wygłoszony  dla kapłanów może być uważany za pewną syntezę jego spojrzenia na kobietę ma duże znaczenie nie tylko do adresatów. Sam Sługa Boży wskazał na klika praktycznych wniosków. Powiedział między innymi „Trzeba sobie zdać sprawę z tego, że nie możemy kobiecie w Kościele tego odbierać, co Bóg jej powierzył. Trzeba umieć uznać jej miejsce w Kościele, w pracy apostolskiej i wyrabiać to miejsce dla pracy apostolskiej kobiety(...)Musimy zdać sobie sprawę z obowiązku poważnego traktowania kobiety, bez tych przekąsów, których tak niekiedy pełna jest nasza praktyka duszpasterska…[28]. Wszystkie aspekty spojrzenia na kobietę zawarte w przytoczonym wykładzie i innych jego przemówieniach i publikacjach S. kard. Wyszyńskiego są cennymi wyznacznikami na drodze badawczej nad rolą kobiety w świecie i w Kościele. Jego nauczanie znalazło poszerzenie i pogłębienie w rozważaniach Jana Pawła II, zwłaszcza  w Liście Apostolskim – Mulieris dignitatem.

Pracę napisał;

Ks. Roman Sosnowski, II rok studiów podyplomowych na UAM w Poznaniu, Wydział teologii.

 

[1] E. Adamiak, Milcząca obecność, O roli Kobiety w Kościele, Warszawa 1999, P. Evdokimow, Kobieta i zbawienie świata, Poznań 1991.

[2] S. wyszyński, Wszystko postawiłem na Maryję, Paris 1980, 293.

[3] S. Wyszyński, Zapiski więzienne, Paris 1982, s. 214.

[4] S. Wyszyński, Dzieła zebrane, t. III 1956-1957, Warszawa 1999, s. 399. (dalej cyt. : Dzieła zebrane, t. III)

[5] S. Wyszyński, W światłach tysiąclecia, Kraków 1981, s. 172.

[6] Dzieła zebrane, t. III, s. 400.

[7]

[8] Tamże.

[9] Tamże, s. 401.

[10] S. Wyszyński, Idzie nowych ludzi plemię, Poznań-Warszawa 1973, s. 297. Sługa Boży pisze – Człowiek – mężczyzna i kobieta – zrównany jest w myśli Bożej w swej istocie, osobowości, wartości, godności i wspólnym przeznaczeniu.

[11] Dzieła zebrane, t. III. s. 401.

[12] S. Wyszyński, W światłach tysiąclecia, Kraków 1981, s. 172n.

[13] Dzieła zebrane, t. III. s. 402.

[14] Tamże.

[15] S. Wyszyński, Z rozważań nad kulturą ojczystą, Poznań-Warszawa 1979, s. 130. Prymas Tysiąclecia uważa, że < wiele jest precyzji w dociekaniach teologów, a jednak ciągle mamy poczucie nieudolności i jakiejś nieuczciwości.

[16] Dzieła zebrane, t. III. s. 403.

[17] por. Jan Paweł II, Mulieris dignitatem nr 10. W biblijnym opisie czytamy: … on zaś będzie panował nad tobą (Rdz 3, 16) Owo panowanie wskazuje na zakłócenie i zachwianie tej podstawowej równości, jaka w jedności dwojga posiada mężczyzna i kobieta i to przede wszystkim na niekorzyść kobiety. Tymczasem tylko równość wynikająca z osobowej godności obojga, może nadać wzajemnym odniesieniom charakter prawdziwej communio personarum.

[18] Dzieła zebrane, t. III. s. 403.

[19] Tamże.

[20] S. Wyszyński, W światłach tysiąclecia, Kraków 1981, s. 174.

[21] Dzieła zebrane, t. III. s. 404.

[22] Tamże.

[23] Tamże, s. 405.

[24] S. Wyszyński, W światłach tysiąclecia, Kraków 1981, s. 176.

[25] Dzieła zebrane, t. III. s. 409.

[26] Tamże, s. 411.

[27] Tamże.

[28] Tamże, s. 411.

Kalendarium

Pn Wt Śr Cz Pt So N
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
1610623
Dzisiaj:
115